be quick or be dead (by Daddy Cool) 2012-01-05 21:06:32

Piękną gitarę mi właśnie sprzątnęli sprzed nosa.
Szkoda wielka.
A już miałem kupca na nerkę.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

skomentuj (0)

face the slayer (by Daddy Cool) 2011-08-05 20:05:32


Historia naszego romansu ze Slayerem jest długa i barwna, nieprawdaż. Ale zacznijmy od końca. Na miejsce zbiórki przybyliśmy dwie godziny przed czasem. Mieliśmy być wcześniej, ale wystąpiły pewne perturbacje natury technicznej. A mianowicie na moście Cambie zerwał mnie się łańcuch od ścigacza. W związku z czym, w pierwszej kolejności zmuszeni byliśmy udać się do sklepiczku sieci Reckles, gdzie nabyliśmy nowy łańcuch i, założywszy go na właściwe miejsce, pomknęliśmy dalej... 

Na Granville zastaliśmy już pokaźną kolejkę najdzikszych fanów, którzy w oczekiwaniu na Kerry'ego śpiewali, krzyczeli, growlowali i w ogóle dawali upust swojemu szczęściu oraz podniosłemu nastrojowi. Niebawem i my przyłączyliśmy się do wesołej gromadki. Przyznać w tym miejscu muszę (nie bez satysfakcji), że przypadkiem zyskałem niezwykły szacunek ludzi ulicy oraz respekt na dzielni. A było to tak, że po zjedzeniu slajsa pizzy i wypiciu puszki kokakoli udało mi się wybekać donośne Slaaaaaaaaaaaaaaayeeeeeeeeeeeeeer, czym się nadzwyczaj pięknie wkomponowałem w ogólną atmosferę i estetykę zgromadzenia.

A potem to już przyjechał Kerry, więc niespiesznie zaczęto nas czwórkami dopuszczać przed jego marsowe oblicze. Bardzo fajny koleś, spokojny, stonowany i grzeczny. Podpisywał wszystko, co mu tylko do podpisania podstawiano, czyli płyty, gitary, plakaty, kostki, plecy, klaty, tudzież inne części ciała. Ponadto, można było sobie wedle uznania zrobić z Kerrym jakiś krótki program artystyczny, czyli żółwika, albo uścisk na misia, albo wspólnego szatana, albo wspólne wypiąstkowanie. Koncert życzeń.

A oto zapis kilku najcenniejszych sekund ze spotkania na szczycie, które to magiczne chwile szczęśliwie udało mi się zatrzymać na kliszy:

http://www.youtube.com/watch?v=PGtFNMC6bKY

Teraz z kolei pozwolę sobie sięgnąć do rodzinnych annałów, gdzie swego czasu, z myślą o potomności pomieszczałem rozmaite zapisy o charakterze kronikarsko - historycznym. Jadziem:



9 lipca 2005
Prawda w oczy

- Co sobie kupiłeś na urodziny? – zainteresował się Bazylek, gdy powróciłem z Doliny, gdzie mieści się miły sklepiczek o nazwie Müller (czyli Killer w wersji Bazylkowej).
- Kupiłem sobie DVD Still Reigning zespołu Slayer – odparłem zgodnie z faktami.
- Pooglądamy? – spytał Bazyliszek.

No więc poogladaliśmy. 
Bazylek patrzył na ekran z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ożywił się dopiero pod koniec półgodzinnego koncertu, kiedy to na muzyków polała się z sufitu czerwona farba.
- Jaaaa. Ale gleba – powiedział Bazylek. – Jak można robić taką tandetę? Tak świetnie czadowali i na koniec taki zbeszt. Przecież wyglądają, jakby wpadli do pomidorówki. Sorry, tato, ale stracili w moich oczach i uważam ich za skończonych wieśniaków.

- A więc może porozmawiamy o twoich fascynacjach muzycznych – odbiłem piłeczkę. – Bo ja nie wiedziałem, gdzie oczy podziać, gdy w killerze płaciłem za twój singiel Danzela. Mówić dalej? – spytałem prowokacyjnie.
- Mówić – buńczucznie odparł Bazylek.
- A więc kto słucha Crazy Frog? Kto słucha Akona? Kto mi kazał szukać w sklepie jakiegoś Arasha? 
- Co? – zdziwił się Bazylek. – Bardzo fajna muza. Nie taki obciach, jak ci w pomidorówce...

Trzymajcie mnie. 



1 sierpnia 2005
Raining Blood

- Zrobisz mi raining blood, tato? – spytał Bazylek wieczorową porą. – Strasznie jest gorąco.
Ależ oczywiście. Z przyjemnością. Zabawa w raining blood polega na tym, że Bazyliszek wchodzi do kabiny prysznicowej, kuca i czeka. Ja natomiast wydaję z siebie serię rozmaitych warkotów i jęków, po czym, w kulminacyjnym momencie charczę: raining blood from a lacerated sky, bleeding its horror, creating my structure, now I shall reign in blood...  
I wtedy kieruję na moje dzieciątko prysznicową strugę, starając się nalać wodę do Bazylkowego nosa, ust, uszu oraz oczu. Bazylek broni się, śmieje i prycha. Ja zaś warkoczę i jęczę coraz bardziej.  
W finale następuje solo perkusyjne na dwie stopy, Bazylek wyczołguje się z brodziku na zalaną podłogę, a techniczny rzuca mu ręcznik.  
Koniec koncertu.  
Światła.  
Kurtyna. 
Pyszna zabawa.



11 sierpnia 2006
Uznanie na Śląsku

Przed wyjazdem do Karwi, Bazylek zostawił mi kilka poleceń służbowych oraz zleceń o charakterze pilnym. Jednym z nich było zdobycie biletów na Tu Es Petrus. Bo z końcem sierpnia będzie tu stadionowe wykonanie. 
Polecenie prawie wykonałem, a ponieważ ceny biletów trochę mnie zaniepokoiły, zadzwoniłem do Bazylka w celu społecznej konsultacji. - Są bilety na koronie stadionu po trzydzieści pięć - zacząłem swoje sprawozdanie. - Z boku sceny po sześćdziesiąt i po stówie w loży dla VIP-ów - zakończyłem wyliczankę. Bazylek chwilę podumał, po czym rzekł:- Weź te po trzydzieści pięć. Co z tego, że daleko od sceny. Muzyka się liczy. A ta loża za droga. Stówę to można dać za Slayera...  

Tak jest.



Tyle wspominków.

I w ogóle The End.






skomentuj (2)

DJ na wojennej ścieżce 2 (by Daddy Cool) 2011-04-07 18:45:12


DJ-owi bardzo zależało, aby jego dobry duch (czyli mła) kibicował mu na 
zawodach, toteż z wielką pieczołowitością wyszukał dla mnie w sieci internetowej 
zestaw najdogodniejszych połączeń do miejscowości Wrocław, gdzie się miały 
odbywać Igrzyska. 

Chciałem co prawda wyręczyć go w tych poszukiwaniach, ale DJ z lekka się obraził 
i spytał, czy aż tak bardzo mu nie ufam. 

- Aż tak bardzo to nie – pomyślałem i, zanotowawszy otrzymane namiary, 
zapomniałem o sprawie.
Następnego ranka, czyli w dniu zawodów, atmosfera była napięta jak baranie 
wiadomo-co, toteż nie było czasu na sprawdzanie otrzymanych od DJ-a informacji. 
Tedy, bez sprawdzania pognałem na dworzec autobusowy, by się wbić na 7:27 do 
Wrocławia.

Niestety, na miejscu okazało się, że nie ma takiego kursu.
Ale uprzejma kobiecinka napotkana w pobliżu rozkładu, powiedziała mi, że 
przypadkiem wie, iż jest taki pociąg regionalny, który odjeżdża o 7:27. 

- Co za zbieżność – pomyślałem i wydarłem na dworzec PKP.
Pociąg na mnie nie zaczekał.
Ale z peronu drugiego odjeżdżał właśnie towarowy do Legnicy.
- Nic to – pomyślałem. – W Legnicy złapię jakieś połączenie na Wrocław.
To pojechałem.

Nie było już jednak tego ranka w legnickim rozkładzie żadnego połączenia na Wrocław.
Ale na czwartym stał akurat pociąg powrotny do BC.  
Uległem.
Pokusa była zbyt silna.
O jedenastej z minutami dotarłem do punktu wyjścia.

Piękna wycieczka.
I piękne zawody.

Od dzisiaj to ja sprawdzam rozkład.



skomentuj (3)

DJ na wojennej ścieżce 1 (by Daddy Cool) 2011-04-01 18:57:55


Parę dni temu DJ wziął udział w Międzygalaktycznych Mistrzostwach w Kumite. W 
ostatecznym rozrachunku obyło się niestety bez miejsca na podium, ale walczył 
pięknie i do końca. A poza tym miejsce na podium to komercha. Zaś ostatni i tak będą pierwszymi... 

Zacznijmy jednak od początku. 


W przeddzień zawodów DJ pozyskał imię oraz nazwisko swojego pierwszego 
przeciwnika (roboczo nazwijmy go tu Janek Wiśniewski) i postanowił go wyguglować 
w celu stworzenia sobie szkicu psychologicznego rywala, tudzież opracowania 
odpowiedniej strategii. 

Niestety, zgodnie z naszymi przypuszczeniami, facebook wyrzucił nam siedemnaście 
tysięcy osiemset dziewięćdziesięciu czterech Janków Wiśniewskich. Co nas zmusiło 
do przesiewu oraz uznaniowej eliminacji co poniektórych osobników. 

Ha, po przesiewie nadal mieliśmy dobrych parę tysięcy Janków Wiśniewskich, pasujących 
na chłopski rozum do profilu młodzieńca, który teoretycznie mógłby nazajutrz 
stanąć na macie naprzeciwko  DJ-a.  

A oto niektóre dialogi towarzyszące poszukiwaniom Janka:

- Patrz na tego. Ale słoń. Jaki ryj mordercy... Ja nie jadę.
- Czekaj, tu jest napisane, że pracuje w PZU.
- Ufff.

- Ja pierdzielę, to na pewno ten. Ale kafar... To jakiś kark.
- Ale napisane, że ze Szczecina. A ten twój skąd?
- Z Poznania. Ufff.

- Nie, no, to na pewno ten. To jakiś łysy... Mam w dupie, nie startuję.
- Ale napisał, że student Akademii Rolniczej.
- Dobra, to nie ten.

I tak dalej.

Po wielogodzinnych poszukiwaniach trafiliśmy na ślad właściwego Janka 
Wiśniewskiego oraz jego sekcji. Z zamieszczonych w sieci internetowej protokołów 
wynikało, że w ostatnich czterech turniejach Janek nie zdobył żadnego medalu, 
który to fakt zdecydowanie podbudował DJ-a.

Tyle że – jak się okazało następnego poranka - Janek na turniej nie dotarł.

I całe nasze śledztwo w p***u.



skomentuj (4)

przegląd prasy 2011-02-08 19:18:21




darmowy hosting obrazków


skomentuj (7)

biała armia (by Manitou) 2011-01-30 23:19:42


DJ oraz Daddy zerwali się z łóżek skoro świt, czyli o 11.35. Po czym, ogarnąwszy się, udali się do lasu wariackiego, aby na ośnieżonej i skąpanej w słońcu polance odbyć trening, niezbędny przed wtorkowym egzaminem DJ-a na pomarańczowy pas. 

Na miejscu, przebrawszy się w kimono, DJ przećwiczył parę razy heian nidan po czym stwierdził, że najwyższy czas porzucać trochę Daddym. Jak pomyślał, tak też zrobił. Ale Daddy wcale nie wyglądał na niezadowolonego i nawet, przez parę chwil wydawało mu się, że jest w kwitnącej formie.

W pewnej chwili do naszych zawodników podeszła kobieta w czerni, która najpierw spytała, czy dojdzie tędy do Kruszyna, po czym, otrzymawszy na swoje pytanie wyczerpującą odpowiedź, stwierdziła, że miło popatrzeć na kadrę szykującą się do podboju świata. I dodała, że aż jej serce rośnie i dostaje dreszczy, gdy widzi zdolną, polską MŁODZIEŻ, która nie narzeka, tylko realizuje swoje cele, plany i ambicje.

I tego się trzymajmy.



skomentuj (4)

Próbka możliwości wiosła. (Dj oczywiście) 2010-12-25 03:28:14

Przedstawiam próbkę możliwości mojego nowego wiosła:
http://www.youtube.com/watch?v=mK4GRcpGto4
ZANIM OBEJRZYSZ:
1. Było kilka pomyłek, bo byłem zaspany, a straszną miałem chęć to nagrać.
2. Marynarka, bo to było po wigilii.
3. Tak cicho bo była 2.30.

skomentuj (13)

O Nowaku-srowaku (+bonus) (by Dj) 2010-12-04 21:55:10

Opowiem Wam o panu Nowaku, cudownym kandydacie  na prezydenta naszego małego "Sin-City". Na początku zdawał się on być uczciwym i prawym człowiekiem. Był nawet  szefem sztabu WOŚP (do którego mam zaszczyt należeć) chciał podobno zrobić coś z rozrywką w mieście. Wszystko cudnie, pięknie. Aż nadeszły wybory, dostał nasz chłopek 11% głosów i tak się wpienił, że postanowił wyruszyć w podróż do Jeleniej Góry gdzie w swojej chwale i nieomylności potrącił strażnika miejskiego(www.jelonka.com/news,single,init,article,31142). Potem dowiadujemy się, że szanowny Bodzio N.  nagle przestał być szefem sztabu, choć wcześniej tak się zarzekał, że będzie pomagał, że to dla niego takie ważne i inne pitu- pitu. I tu nagle ZONK jakim cudem ten błyskotliwy człowiek stał się nagle takim ciu..m? Ano, tak oto, moi drodzy wygląda polityka w naszym kraju cukierków i wiecznego szczęścia...


Tak na rozluźnienie tematu mogę powiedzieć, że niedługo nadejdzie nowe wiosło. Epiphone G400 Vintage WC(tak, Daddy Cool też ma takie, tylko brązowe). Już się nie mogę doczekać.

skomentuj (1)

it might get loud 2010-10-16 19:13:54

G-310 Standard


darmowy hosting obrazków 

G-400 Vintage
darmowy hosting obrazków

skomentuj (4)

We Are The Road Crew 2010-10-11 17:55:48

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków


skomentuj (6)

Obozy (by Dj) 2010-08-23 23:30:49

Jako, że wakacje chylą się ku końcowi postanowiłem zrelacjonować Wam obozy, na których byłem tego roku:

Obóz pierwszy pod tytułem: prawie wypoczynek.
Na miejsce jechałem w dość marnym nastroju, a to z powodu wielu historii krążących o nim legend. Znane są u nas w szkole obozowe legendy np. o kobiecie bez nosa(obowiązkowo w czarnej wołdze), która przyjeżdża na obóz by pod osłoną nocy rozmawiać dziwnym językiem z golumem z jeziora Lubikowskiego. Jednak pocieszeniem dla mnie było to, że wszystkie te rzeczy gadał Bogdan, człowiek o żółtych papierach. Kiedy już przyjechałem na miejsce okazało się, że nie jest tak źle, czekała tam już na mnie cała banda. Jednak potem doznałem lekkiego szoku, wiadomo, pierwszy raz byłem w takich warunkach. W dodatku pierwszego dnia po przyjeździe miałem służbę. Na szczęście po kilku dniach zaaklimatyzowałem się i już do końca obozu świetnie się bawiłem, w dodatku nauczyłem się wiele nowych rzeczy z zakresu żeglarstwa.



Obóz drugi - obóz pracy.
Ogólnie super, ale zapiernicz był ostry. Na początek o ósmej rano(nawet nam spać dali dziwnie długo) rozgrzewka - trzy kilometry w jedną stronę, potem śniadanko, sprawdzanie czystości i trening, potem obiad, jakieś zajęcia, trening, kolacja, mycie i ukochane spanko. Fajne było to, ze kiedy mieliśmy trening na plaży, ludzie traktowali nas jak atrakcję turystyczną. Przychodziły całe kolonie oglądać. Pod koniec wyjazdu odbył się egzamin i wreszcie zdobyłem ten cholerny pas. Po czterech latach nareszcie się udało, teraz już będzie z górki, w styczniu pomarańczowy, potem zielony i jak się uda to za rok robię pierwszy niebieski.
Jedynym minusem obozu była trenerka z sekcji z Wrocka, kobieta po... 
...walona  jak lato z radiem.

Ps. Wreszcie zaoszczędziłem na nowy piec: Line 6 Spider IV 15

darmowy hosting obrazków

skomentuj (9)

kosmos (by Daddy Cool) 2010-08-17 00:05:21

Oglądałem sobie właśnie jedną z pierwszych scen filmu Wszystko co kocham, kiedy nagle mnie olśniło.

Defil Kosmos.

Kultowa polska gitara elektryczna, produkowana w Dolnośląskiej Fabryce Instrumentów Lutniczych w Lubinie.

Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, w czasach wczesnolicealnych na identycznej grał mój przyjaciel Wojtas, lider osławionej formacji Termo.


I ja tam miałem grać, ale ostatecznie się nie zdecydowałem…:)

darmowy hosting obrazków

skomentuj (1)

nie żebym się tu chwalił albo co... (by Daddy Cool) 2010-07-10 00:12:34

Ja to generalnie jestem bardzo skromny i w ogóle.
Ale tym razem, wyjątkowo się pochwalę.
A więc.
Zapisałem się swego czasu do VPL.
Czyli Vansterdamskiej Biblioteki Publicznej.
A ponieważ w jej osiedlowym oddziale na West Endzie jest raczej słabizna, poszedłem sobie wczoraj do Głównego Oddziału pomieszczonego przy ulicy West Georgia.
Czyli do tak zwanego Koloseum.
Chodzę tam sobie, chodzę....
Patrzę w prawo, patrzę w lewo...
Rozglądam się...
Aż tu wtem nagle widzę takie coś:

darmowy hosting obrazków
Fajnie mi.
 

skomentuj (13)

speed freaks (by Daddy Cool) 2010-07-06 20:14:35


Było krótko, ale treściwie.
Dwa tygodnie w Polsce zleciały jak z bicza strzelił.
Dnie całe przepędzaliśmy na nieczynnym lotnisku w Krzywej, gdzie testowaliśmy nasz Pałkamobile pod kątem osiągania prędkości naddźwiękowych.
Osiąga, a jakże.
Powyżej stu pięćdziesięciu trochę nam radio wpadało w wibracje, ale kto by zwracał uwagę na drobiazgi...

Wieczory należały natomiast do gitarowych jazd.
To znaczy DJ jeździł, a ja słuchałem w niemym zachwycie.
Niniejszym potwierdzam, że gdzieś na Dolnym Śląsku rośnie gitarowy wymiatacz co się zowie.
Oraz przyszłość rockowej sceny.

Ja także próbowałem sobie pobrzdąkać, ale gdzież mi się równać z Mistrzem.
Który jest także bardzo cierpliwym nauczycielem.
I nauczył mnie robić takie dżidżidżi rodem z Seek and Destroy.
Ale to niestety wszystko, com osiągnął w tej sesji.

Niedługo powtórka.



 darmowy hosting obrazków
Oto Artysta przy pracy.


darmowy hosting obrazków
 
A tu Szybcy i Wściekli odpoczywają...



Dziękuję za uwagę.


skomentuj (3)

Przepraszamy za zastój. 2010-06-29 17:38:25

Przepraszam wszystkich za ten zastój, ale jako, że Daddy znalazł się chwilowo w Polsce, nie było nas przy kompach, jeździliśmy po okolicy. Daddy wraca do Kany Galilejskiej za jakieś pół godziny, więc z pewnością w najblizszych dniach pojawi się notka.

skomentuj (1)

Jakoś nie mogłem wymyślić.(by Dj) 2010-06-05 12:31:51

Ostatnio znowu zacząłem próby jazdy na desce, nie chwaląc się idzie mi nie aż tak strasznie, tylko w ojczyźnie naszej nikt nigdy nie wpadł i już pewnie nie wpadnie na pomysł zmiany WSZYSTKICH chodników na nowe - z kostki. I tak oto na 50m przejechane muszę dyndać kolejne 150m z buta, bo te stare chodniki to jakaś porażka jest. Wracając do tematu nauki - jeżdżę już normalnie, ale jak się zabieram do ollie to mi się odechciewa. Ja nie wiem jak oni robią te wszystkie graby i kickflipy, ale nie ma co. Trza ćwiczyć. 


Zmiana tematu, był u nas ostatnio Kult i muszę przyznać, że grali wyjątkowo długo jak na festyn, bo aż 3 godziny. Oczywiście nie uczestniczyłem w nim tak jak miało to miejsce gdzieś ze 3 lata temu w Jeleniej, czyli nie wisiałem na barierce. Byliśmy tam z kolegą - Śmietanem. Oczywiście przez cały koncert byliśmy w pogo, zabawa nieziemska, a tu jeszcze wypracowanie na polski na następny dzień. Podsumowując - Kazo i inne chłopaki dali czadu.

I teraz taki mini bonus, jaki znalazłem szukając futerału do gitary na allegro: http://www.allegro.pl/my_page.php?uid=6474010
Kto się ze mną składa?


skomentuj (5)

sikiera gienka (by Daddy Cool) 2010-05-31 02:30:26

Kiedy jeszcze byłem młodzieńcem, pod względem estetycznym szczerze fascynowała mnie gitaro-siekiera Gene'a Simmonsa.
Chociaż KISS nie słuchałem wcale.
W związku ze wspomnianą fascynacją, wszyscy gitarzyści, których rysowałem z tyłu zeszytu do historii, grali albo na Angusowym Gibsonie z rogami, albo właśnie na siekierze.
Tyle.
 
darmowy hosting obrazków

skomentuj (0)

Znowu się popieprzyło (by always unlucky Dj) 2010-05-20 21:28:08


Macie racje, coś dawno znowu nie pisałem, i przepraszam Was za to, ale wiele się ostatnio działo. Gdybym nie przeczytał Waszych komentarzy dzisiaj i jutro i pewnie przez następny tydzień nie byłoby notki. Wszystko z powodu szkoły i kolejnej dziewczyny (ja już ich nie ogarniam). No to najpierw o szkole: Ms Karolajna postanowiła, że będę miał zachowanie naganne, tylko jest jeden szkopuł. a mianowicie, czy nie uważacie, że naganne mają ci co palą, piją i robią Bóg wie co? No i właśnie, strasznie się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, bo ten rok miałem wyjątkowo spokojny. Ale co się okazuje, system oceniania stworzony przez wyżej wymienioną Karolajnę, jest tak genialny, że w jeden dzień można zejść z bardzo dobrego na naganne i to za samo gadanie na lekcji. Na szczęście dostałem możliwość rehabilitacji. Niestety jest to męczarnia, zero gadania na lekcjach i muszę jakieś gazetki do szkoły przynosić. Jednym słowem w oczach wychowawstwa mam się z chuligana palącego, pijącego, bijącego i uciekającego z lekcji stać przykładnym uczniem, który na lekcji czyta podręcznik do końca i go zapamiętuje.  No dobra, parafrazując słowa pewnego wąsatego pana: nie ma takiego rozpisywania się.

Z dziewczyną było tak, że gadałem z nią na gg (chyba wywalę ten shit! To jest jakieś, kuźwa, narzędzie szatana!) "o uczuciach", no i jak to ja, a za idiotę w sprawach uczuć się uważam, musiałem jej coś tam napisać, ze dziewczyna która mi się podoba nie zwraca na mnie uwagi. No i poszło: jak się nazywa?, do jakiej szkoły chodzi? itp.itd. No i chcąc nie chcąc ją naprowadziłem. A wiecie jak to jest z takimi rzeczami przez gg. W dodatku po raz kolejny straciłem przyjaciółkę.

skomentuj (7)

anty-lista gitarowych przebojów (by Daddy Cool) 2010-05-18 01:39:01


Prezentowane poniżej gitary, to jest moim skromnym zdaniem wieś maksymalna.
Oraz nieporozumienie i porażka.
Ja wiem, że BC Rich.
Oraz Kerry King.
I tak dalej.
Ale bez przesady.
Jeśli kiedyś, w dowolnych okolicznościach przyrody pojawię się z podobnym wiosłem - proszę walić pomidorami bez uprzedzenia oraz opamiętania.
 
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

skomentuj (3)

Kilka słów na temat moich lekcji gitary (by DJ) 2010-04-29 23:58:59

No więc, tytułem wstępu: gram na gitarze od połowy stycznia, mój sprzęt to Harley Benton MS15BK i piec tejże firmy - model M-20. Moim mistrzem jest pan Krzysiek zwany także Jogim. W tym miejscu trzeba dodać, że ma on ze 3 metry wzrostu. Jogi jest fajnym człowiekiem i jest mi go z całego serca i szczerze żal, bo jego nieszczęściem jest bycie zmuszonym do zarabiania na życie grając na weselach do kotleta.

Ale wróćmy do samych lekcji, dzisiaj nauczyłem się grać intro do Welcome home, umiem także fragmenty One, Fade to Black i Enter Sandman oraz całe Seven Nation Army i Smoke on the Water, a za tydzień bedę się chyba uczył Call of Ktulu.

skomentuj (8)

gitara dnia 2010-04-27 23:49:15


Tym razem notka wspólna.
Wybór gitar - DJ Micha.
Komentarze - Daddy Cool.
Jadziem.

Pierwsze wiosło to Gibson Holy Explorer.
Frapująca, ażurowa konstrukcja zachwyciła już niejednego.
Moim zdaniem trochę to przekombinowane, ale podobnież gra bajecznie.
Tylko 350 egzemplarzy, cena dość słuszna...
darmowy hosting obrazków

Druga gitarka to kolejny mroczny pomysł Gitarzysty - Kulturysty.
Zakk Wylde's Epiphone Graveyard Disciple.
Bardzo ładna, z pewnością gra ślicznie, ale...
Chyba jednak wolałbym coś mniej, hmmm, pojechanego.
Przynajmniej na początek...
darmowy hosting obrazków
 
Sprawa niby marginalna, ale wspomnieć trzeba.
Do gitar z cmentarnej serii firma Epiphone dokłada bardzo gustowne skrzyneczki.
Ech, z czymś takim przemaszerować po Asnyka...
darmowy hosting obrazków

skomentuj (2)

No i nie ma zespołu (by Dj) 2010-04-25 17:11:30

Na początek chcę podziękować wszystkim, którzy wyciskali siódme poty wymyślając nazwę. Nazwy są piękne, jestem w trakcie wyłaniania najlepszych. 
Niby miała być próba i zespół, ale jak się okazuje, niektórzy mówią co innego a robią co innego. W naszym przypadku chodziło o drugiego gitarzystę - nazwijmy go Mietek, który najpierw musiał wymienić struny, dziś rano mu się podobno kabel zepsuł, a potem dowiaduję się, że dziwnym trafem nasz Mieciu dostał nieziemski ochrzan od mamy ZA WYWIADÓWKĘ W SOBOTĘ RANO (WTF?).

I tak się złożyło, że nasz perkusista był jego kuzynem, więc też nie przyszedł. W efekcie musieliśmy pójść na próbę w dwie osoby (sala była zamówiona na dwie godziny). W praktyce wyglądało to tak: dwóch gości, perkusja, piece, mikrofon i brak pomysłu co robić.

Nigdy nie zrozumiem jak można być tak niesłownym.

Tak więc,  wyszło na to, że znowu szukam basisty i perkusisty.

skomentuj (4)

troops of doom (nadaje Daddy Cool) 2010-04-22 21:17:27


Jak już wspomniałem w komentarzach, od tego zacznę moją gitarową edukację.
Znalazłem w sieci wielką wersję.
Cavalera Conspiracy.
Na perkusji Igor Cavalera Jr.
Świetny chłopak.
Gdy sobie na koniec przybił ze Starym żółwika, wzruszyłem się.
Co tu kryć.
http://www.youtube.com/watch?v=ExN4OmETx5o

skomentuj (3)

Konkurs na nazwę zespołu (by Dj) 2010-04-20 21:55:20

W związku z zawiązaniem się mojej kapeli ogłaszam konkurs na wymyślenie dla niej nazwy. Nagrodą będzie moje pierwsze piórko z autografem. Serdecznie zachęcam do brania udziału w konkursie. Propozycje proszę składać w komentarzach.

skomentuj (15)

Księga Gości



stat4u