zawodach, toteż z wielką pieczołowitością wyszukał dla mnie w sieci internetowej
zestaw najdogodniejszych połączeń do miejscowości Wrocław, gdzie się miały
odbywać Igrzyska.
Chciałem co prawda wyręczyć go w tych poszukiwaniach, ale DJ z lekka się obraził
i spytał, czy aż tak bardzo mu nie ufam.
- Aż tak bardzo to nie – pomyślałem i, zanotowawszy otrzymane namiary,
zapomniałem o sprawie.
Następnego ranka, czyli w dniu zawodów, atmosfera była napięta jak baranie
wiadomo-co, toteż nie było czasu na sprawdzanie otrzymanych od DJ-a informacji.
Tedy, bez sprawdzania pognałem na dworzec autobusowy, by się wbić na 7:27 do
Wrocławia.
Parę dni temu DJ wziął udział w Międzygalaktycznych Mistrzostwach w Kumite. W
ostatecznym rozrachunku obyło się niestety bez miejsca na podium, ale walczył
pięknie i do końca. A poza tym miejsce na podium to komercha. Zaś ostatni i tak będą pierwszymi...
Zacznijmy jednak od początku.
W przeddzień zawodów DJ pozyskał imię oraz nazwisko swojego pierwszego
przeciwnika (roboczo nazwijmy go tu Janek Wiśniewski) i postanowił go wyguglować
w celu stworzenia sobie szkicu psychologicznego rywala, tudzież opracowania
odpowiedniej strategii.
Niestety, zgodnie z naszymi przypuszczeniami, facebook wyrzucił nam siedemnaście
tysięcy osiemset dziewięćdziesięciu czterech Janków Wiśniewskich. Co nas zmusiło
do przesiewu oraz uznaniowej eliminacji co poniektórych osobników.
Ha, po przesiewie nadal mieliśmy dobrych parę tysięcy Janków Wiśniewskich, pasujących
na chłopski rozum do profilu młodzieńca, który teoretycznie mógłby nazajutrz
stanąć na macie naprzeciwko DJ-a.
A oto niektóre dialogi towarzyszące poszukiwaniom Janka:
- Patrz na tego. Ale słoń. Jaki ryj mordercy... Ja nie jadę.
- Czekaj, tu jest napisane, że pracuje w PZU.
- Ufff.
- Ja pierdzielę, to na pewno ten. Ale kafar... To jakiś kark.
- Ale napisane, że ze Szczecina. A ten twój skąd?
- Z Poznania. Ufff.
- Nie, no, to na pewno ten. To jakiś łysy... Mam w dupie, nie startuję.
- Ale napisał, że student Akademii Rolniczej.
- Dobra, to nie ten.
I tak dalej.
Po wielogodzinnych poszukiwaniach trafiliśmy na ślad właściwego Janka
Wiśniewskiego oraz jego sekcji. Z zamieszczonych w sieci internetowej protokołów
wynikało, że w ostatnich czterech turniejach Janek nie zdobył żadnego medalu,
który to fakt zdecydowanie podbudował DJ-a.
Tyle że – jak się okazało następnego poranka - Janek na turniej nie dotarł.
I całe nasze śledztwo w p***u.
Opowiem Wam o panu Nowaku, cudownym kandydacie na prezydenta naszego małego "Sin-City". Na początku zdawał się on być uczciwym i prawym człowiekiem. Był nawet szefem sztabu WOŚP (do którego mam zaszczyt należeć) chciał podobno zrobić coś z rozrywką w mieście. Wszystko cudnie, pięknie. Aż nadeszły wybory, dostał nasz chłopek 11% głosów i tak się wpienił, że postanowił wyruszyć w podróż do Jeleniej Góry gdzie w swojej chwale i nieomylności potrącił strażnika miejskiego(www.jelonka.com/news,single,init,article,31142). Potem dowiadujemy się, że szanowny Bodzio N. nagle przestał być szefem sztabu, choć wcześniej tak się zarzekał, że będzie pomagał, że to dla niego takie ważne i inne pitu- pitu. I tu nagle ZONK jakim cudem ten błyskotliwy człowiek stał się nagle takim ciu..m? Ano, tak oto, moi drodzy wygląda polityka w naszym kraju cukierków i wiecznego szczęścia...
Jako, że wakacje chylą się ku końcowi postanowiłem zrelacjonować Wam obozy, na których byłem tego roku:
Obóz pierwszy pod tytułem: prawie wypoczynek.
Na miejsce jechałem w dość marnym nastroju, a to z powodu wielu historii krążących o nim legend. Znane są u nas w szkole obozowe legendy np. o kobiecie bez nosa(obowiązkowo w czarnej wołdze), która przyjeżdża na obóz by pod osłoną nocy rozmawiać dziwnym językiem z golumem z jeziora Lubikowskiego. Jednak pocieszeniem dla mnie było to, że wszystkie te rzeczy gadał Bogdan, człowiek o żółtych papierach. Kiedy już przyjechałem na miejsce okazało się, że nie jest tak źle, czekała tam już na mnie cała banda. Jednak potem doznałem lekkiego szoku, wiadomo, pierwszy raz byłem w takich warunkach. W dodatku pierwszego dnia po przyjeździe miałem służbę. Na szczęście po kilku dniach zaaklimatyzowałem się i już do końca obozu świetnie się bawiłem, w dodatku nauczyłem się wiele nowych rzeczy z zakresu żeglarstwa.
skomentuj (9)
Oglądałem sobie właśnie jedną z pierwszych scen filmu Wszystko co kocham, kiedy nagle mnie olśniło.
Defil Kosmos.
Kultowa polska gitara elektryczna, produkowana w Dolnośląskiej Fabryce Instrumentów Lutniczych w Lubinie.
Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, w czasach wczesnolicealnych na identycznej grał mój przyjaciel Wojtas, lider osławionej formacji Termo.
I ja tam miałem grać, ale ostatecznie się nie zdecydowałem…:)

Ale tym razem, wyjątkowo się pochwalę.
A więc.
Zapisałem się swego czasu do VPL.
Czyli Vansterdamskiej Biblioteki Publicznej.
A ponieważ w jej osiedlowym oddziale na West Endzie jest raczej słabizna, poszedłem sobie wczoraj do Głównego Oddziału pomieszczonego przy ulicy West Georgia.
Czyli do tak zwanego Koloseum.
Chodzę tam sobie, chodzę....
Patrzę w prawo, patrzę w lewo...
Rozglądam się...
Aż tu wtem nagle widzę takie coś:

Fajnie mi.
Dwa tygodnie w Polsce zleciały jak z bicza strzelił.
Dnie całe przepędzaliśmy na nieczynnym lotnisku w Krzywej, gdzie testowaliśmy nasz Pałkamobile pod kątem osiągania prędkości naddźwiękowych.
Osiąga, a jakże.
Powyżej stu pięćdziesięciu trochę nam radio wpadało w wibracje, ale kto by zwracał uwagę na drobiazgi...
Wieczory należały natomiast do gitarowych jazd.
To znaczy DJ jeździł, a ja słuchałem w niemym zachwycie.
Niniejszym potwierdzam, że gdzieś na Dolnym Śląsku rośnie gitarowy wymiatacz co się zowie.
Oraz przyszłość rockowej sceny.
Ja także próbowałem sobie pobrzdąkać, ale gdzież mi się równać z Mistrzem.
Który jest także bardzo cierpliwym nauczycielem.
I nauczył mnie robić takie dżidżidżi rodem z Seek and Destroy.
Ale to niestety wszystko, com osiągnął w tej sesji.
Niedługo powtórka.
Oto Artysta przy pracy.
A tu Szybcy i Wściekli odpoczywają...
Dziękuję za uwagę.
Przepraszam wszystkich za ten zastój, ale jako, że Daddy znalazł się chwilowo w Polsce, nie było nas przy kompach, jeździliśmy po okolicy. Daddy wraca do Kany Galilejskiej za jakieś pół godziny, więc z pewnością w najblizszych dniach pojawi się notka.
skomentuj (1)Ostatnio znowu zacząłem próby jazdy na desce, nie chwaląc się idzie mi nie aż tak strasznie, tylko w ojczyźnie naszej nikt nigdy nie wpadł i już pewnie nie wpadnie na pomysł zmiany WSZYSTKICH chodników na nowe - z kostki. I tak oto na 50m przejechane muszę dyndać kolejne 150m z buta, bo te stare chodniki to jakaś porażka jest. Wracając do tematu nauki - jeżdżę już normalnie, ale jak się zabieram do ollie to mi się odechciewa. Ja nie wiem jak oni robią te wszystkie graby i kickflipy, ale nie ma co. Trza ćwiczyć.
Chociaż KISS nie słuchałem wcale.
W związku ze wspomnianą fascynacją, wszyscy gitarzyści, których rysowałem z tyłu zeszytu do historii, grali albo na Angusowym Gibsonie z rogami, albo właśnie na siekierze.

Macie racje, coś dawno znowu nie pisałem, i przepraszam Was za to, ale wiele się ostatnio działo. Gdybym nie przeczytał Waszych komentarzy dzisiaj i jutro i pewnie przez następny tydzień nie byłoby notki. Wszystko z powodu szkoły i kolejnej dziewczyny (ja już ich nie ogarniam). No to najpierw o szkole: Ms Karolajna postanowiła, że będę miał zachowanie naganne, tylko jest jeden szkopuł. a mianowicie, czy nie uważacie, że naganne mają ci co palą, piją i robią Bóg wie co? No i właśnie, strasznie się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, bo ten rok miałem wyjątkowo spokojny. Ale co się okazuje, system oceniania stworzony przez wyżej wymienioną Karolajnę, jest tak genialny, że w jeden dzień można zejść z bardzo dobrego na naganne i to za samo gadanie na lekcji. Na szczęście dostałem możliwość rehabilitacji. Niestety jest to męczarnia, zero gadania na lekcjach i muszę jakieś gazetki do szkoły przynosić. Jednym słowem w oczach wychowawstwa mam się z chuligana palącego, pijącego, bijącego i uciekającego z lekcji stać przykładnym uczniem, który na lekcji czyta podręcznik do końca i go zapamiętuje. No dobra, parafrazując słowa pewnego wąsatego pana: nie ma takiego rozpisywania się.
Ale wróćmy do samych lekcji, dzisiaj nauczyłem się grać intro do Welcome home, umiem także fragmenty One, Fade to Black i Enter Sandman oraz całe Seven Nation Army i Smoke on the Water, a za tydzień bedę się chyba uczył Call of Ktulu.
Wybór gitar - DJ Micha.
Komentarze - Daddy Cool.
Jadziem.
Pierwsze wiosło to Gibson Holy Explorer.
Frapująca, ażurowa konstrukcja zachwyciła już niejednego.
Moim zdaniem trochę to przekombinowane, ale podobnież gra bajecznie.
Tylko 350 egzemplarzy, cena dość słuszna...

Druga gitarka to kolejny mroczny pomysł Gitarzysty - Kulturysty.
Zakk Wylde's Epiphone Graveyard Disciple.
Bardzo ładna, z pewnością gra ślicznie, ale...
Chyba jednak wolałbym coś mniej, hmmm, pojechanego.
Przynajmniej na początek...
Sprawa niby marginalna, ale wspomnieć trzeba.
Do gitar z cmentarnej serii firma Epiphone dokłada bardzo gustowne skrzyneczki.
Ech, z czymś takim przemaszerować po Asnyka...
Na początek chcę podziękować wszystkim, którzy wyciskali siódme poty wymyślając nazwę. Nazwy są piękne, jestem w trakcie wyłaniania najlepszych.
Tak więc, wyszło na to, że znowu szukam basisty i perkusisty.
Niby miała być próba i zespół, ale jak się okazuje, niektórzy mówią co innego a robią co innego. W naszym przypadku chodziło o drugiego gitarzystę - nazwijmy go Mietek, który najpierw musiał wymienić struny, dziś rano mu się podobno kabel zepsuł, a potem dowiaduję się, że dziwnym trafem nasz Mieciu dostał nieziemski ochrzan od mamy ZA WYWIADÓWKĘ W SOBOTĘ RANO (WTF?).
I tak się złożyło, że nasz perkusista był jego kuzynem, więc też nie przyszedł. W efekcie musieliśmy pójść na próbę w dwie osoby (sala była zamówiona na dwie godziny). W praktyce wyglądało to tak: dwóch gości, perkusja, piece, mikrofon i brak pomysłu co robić.
Nigdy nie zrozumiem jak można być tak niesłownym.
W związku z zawiązaniem się mojej kapeli ogłaszam konkurs na wymyślenie dla niej nazwy. Nagrodą będzie moje pierwsze piórko z autografem. Serdecznie zachęcam do brania udziału w konkursie. Propozycje proszę składać w komentarzach.
skomentuj (15)