Na początek chcę podziękować wszystkim, którzy wyciskali siódme poty wymyślając nazwę. Nazwy są piękne, jestem w trakcie wyłaniania najlepszych.
Tak więc, wyszło na to, że znowu szukam basisty i perkusisty.
Niby miała być próba i zespół, ale jak się okazuje, niektórzy mówią co innego a robią co innego. W naszym przypadku chodziło o drugiego gitarzystę - nazwijmy go Mietek, który najpierw musiał wymienić struny, dziś rano mu się podobno kabel zepsuł, a potem dowiaduję się, że dziwnym trafem nasz Mieciu dostał nieziemski ochrzan od mamy ZA WYWIADÓWKĘ W SOBOTĘ RANO (WTF?).
I tak się złożyło, że nasz perkusista był jego kuzynem, więc też nie przyszedł. W efekcie musieliśmy pójść na próbę w dwie osoby (sala była zamówiona na dwie godziny). W praktyce wyglądało to tak: dwóch gości, perkusja, piece, mikrofon i brak pomysłu co robić.
Nigdy nie zrozumiem jak można być tak niesłownym.