Opowiem Wam o panu Nowaku, cudownym kandydacie na prezydenta naszego małego "Sin-City". Na początku zdawał się on być uczciwym i prawym człowiekiem. Był nawet szefem sztabu WOŚP (do którego mam zaszczyt należeć) chciał podobno zrobić coś z rozrywką w mieście. Wszystko cudnie, pięknie. Aż nadeszły wybory, dostał nasz chłopek 11% głosów i tak się wpienił, że postanowił wyruszyć w podróż do Jeleniej Góry gdzie w swojej chwale i nieomylności potrącił strażnika miejskiego(www.jelonka.com/news,single,init,article,31142). Potem dowiadujemy się, że szanowny Bodzio N. nagle przestał być szefem sztabu, choć wcześniej tak się zarzekał, że będzie pomagał, że to dla niego takie ważne i inne pitu- pitu. I tu nagle ZONK jakim cudem ten błyskotliwy człowiek stał się nagle takim ciu..m? Ano, tak oto, moi drodzy wygląda polityka w naszym kraju cukierków i wiecznego szczęścia...