Obozy (by Dj)

2010-08-23 23:30:49

Jako, że wakacje chylą się ku końcowi postanowiłem zrelacjonować Wam obozy, na których byłem tego roku:

Obóz pierwszy pod tytułem: prawie wypoczynek.
Na miejsce jechałem w dość marnym nastroju, a to z powodu wielu historii krążących o nim legend. Znane są u nas w szkole obozowe legendy np. o kobiecie bez nosa(obowiązkowo w czarnej wołdze), która przyjeżdża na obóz by pod osłoną nocy rozmawiać dziwnym językiem z golumem z jeziora Lubikowskiego. Jednak pocieszeniem dla mnie było to, że wszystkie te rzeczy gadał Bogdan, człowiek o żółtych papierach. Kiedy już przyjechałem na miejsce okazało się, że nie jest tak źle, czekała tam już na mnie cała banda. Jednak potem doznałem lekkiego szoku, wiadomo, pierwszy raz byłem w takich warunkach. W dodatku pierwszego dnia po przyjeździe miałem służbę. Na szczęście po kilku dniach zaaklimatyzowałem się i już do końca obozu świetnie się bawiłem, w dodatku nauczyłem się wiele nowych rzeczy z zakresu żeglarstwa.



Obóz drugi - obóz pracy.
Ogólnie super, ale zapiernicz był ostry. Na początek o ósmej rano(nawet nam spać dali dziwnie długo) rozgrzewka - trzy kilometry w jedną stronę, potem śniadanko, sprawdzanie czystości i trening, potem obiad, jakieś zajęcia, trening, kolacja, mycie i ukochane spanko. Fajne było to, ze kiedy mieliśmy trening na plaży, ludzie traktowali nas jak atrakcję turystyczną. Przychodziły całe kolonie oglądać. Pod koniec wyjazdu odbył się egzamin i wreszcie zdobyłem ten cholerny pas. Po czterech latach nareszcie się udało, teraz już będzie z górki, w styczniu pomarańczowy, potem zielony i jak się uda to za rok robię pierwszy niebieski.
Jedynym minusem obozu była trenerka z sekcji z Wrocka, kobieta po... 
...walona  jak lato z radiem.

Ps. Wreszcie zaoszczędziłem na nowy piec: Line 6 Spider IV 15

darmowy hosting obrazków

skomentuj (9)


Strona główna