Dwa tygodnie w Polsce zleciały jak z bicza strzelił.
Dnie całe przepędzaliśmy na nieczynnym lotnisku w Krzywej, gdzie testowaliśmy nasz Pałkamobile pod kątem osiągania prędkości naddźwiękowych.
Osiąga, a jakże.
Powyżej stu pięćdziesięciu trochę nam radio wpadało w wibracje, ale kto by zwracał uwagę na drobiazgi...
Wieczory należały natomiast do gitarowych jazd.
To znaczy DJ jeździł, a ja słuchałem w niemym zachwycie.
Niniejszym potwierdzam, że gdzieś na Dolnym Śląsku rośnie gitarowy wymiatacz co się zowie.
Oraz przyszłość rockowej sceny.
Ja także próbowałem sobie pobrzdąkać, ale gdzież mi się równać z Mistrzem.
Który jest także bardzo cierpliwym nauczycielem.
I nauczył mnie robić takie dżidżidżi rodem z Seek and Destroy.
Ale to niestety wszystko, com osiągnął w tej sesji.
Niedługo powtórka.
Oto Artysta przy pracy.
A tu Szybcy i Wściekli odpoczywają...
Dziękuję za uwagę.